Zbliża się Święto Zmarłych, dla katolików bliżej znane jako Wszystkich Świętych, wśród pogan Samhain czy Dziady. Jest to święto, które w jakiejś formie łączy wiele tradycji europejskich, stąd właściwie każdy ma jakiś stosunek do niego, zależnie od wyznania. Na tę okazję naszło mnie trochę przemyśleń natury dosyć ogólnej.
To był dziwny rok, pełny intensywnych wydarzeń, pokazujący nasze 0stre, polskie charaktery. Zbliża się do podsumowania, a w podsumowaniu co..? Cmentarz pełen identycznych nagrobków (nie mówię o Powązkach ale o Statystycznym Polskim Cmentarzu). Gdzie niby ta polska różnorodność, ta sarmacka dusza? Jak mamy pamiętać naszych przodków, jak zostawiamy po nich standardowy wpis „pokój jego duszy” na kamiennej płytce opatrzonej krzyżykiem (nawet jak delikwent był ateistą czy inszym odmieńcem)? Jeżeli nekropolia ma być prawdziwym polis, to dlaczego nic nie mówi o swoich mieszkańcach poza kilkoma datami i wątpliwej jakości cytatami?
Naprawdę, jak mamy coś zostawić dla potomności, to cenniejsze byłoby chociażby parę zdań, nawet super ogólnych. Cokolwiek, co jakkolwiek humanizowałoby zmarłego, a nie tylko robiło z niego kolejną kopię kapliczki przydrożnej. Nawet jeżeli te parę zdań miałoby opiewać na to, że tu leży Kunegunda Kowalska, za życia niezła szwaczka i wielka fanka „Mody na sukces”.
Skoro już poświęcamy jako społeczeństwo te ileś metrów kwadratowych na miejsca pamięci, dlaczego nie zrobić z nich prawdziwych miejsc pamięci, a nie tylko podstawek pod znicze? Niech archeolodzy mają co odkopywać za te 3000 lat.
